Start Autor A A1 A2 A3 A4
Zaawansowane urządzenia magnetyczne - tom 1 - rozdział A - Wprowadzenie
A3. Pasożytnicza przyszłość jaka nas czeka po magnokrafcie - czyli co motywowało obecne sformułowanie tej monografii

Tablica cykliczności stwierdza, że już około 2036 roku nasza cywilizacja zbuduje magnokraft, jaki opisany jest w poprzednim podrozdziale A2 niniejszej monografii, oraz pokazany tam na rysunku A1. (Ze znacznie większą dokładnością ów magnokraft opisywany jest w rozdziale F tej monografii, a także w rozdziale F monografii [1/3].) Ów bezgłośny wehikuł kosmiczny z napędem magnetycznym umożliwi ludzkości szybkie i efektywne podróże do innych systemów gwiezdnych. W wyniku tego, całkowicie zrewolucjonizuje on życie na Ziemi. Przeanalizujmy więc teraz, jak będzie wyglądało owo nowe życie na Ziemi już po magnokrafcie - jeśli ludzkość nadal upierała się będzie przy swojej obecnej filozofii (tj. nie zmieni jej z obecnie praktykowanego "pasożytnictwa" opisywanego w rozdziale JD, na bardziej moralny "totalizm" opisywany w rozdziale JA).
Na owym nowym stadium istnienia ludzkości, tj. kiedy nasza cywilizacja dokona najbardziej istotnego przełomu technicznego - czyli zbudowania magnokraftu, na Ziemi zacznie się stopniowo dokonywać dramatyczna ewolucja. Ewolucja ta zapoczątkowana zostanie odkryciem gdzieś w głębiach kosmosu, przytulnej planetki dinozaurów, jaka oczekuje zaludnienia. Po tym jak nasza cywilizacja znajdzie taką planetę, któryś z polityków, lub jakiś naukowiec, z całą pewnością przekona wszystkich, że powinniśmy ją zaludnić naszym własnym gatunkiem, a także, że powinniśmy wykorzystać owo zaludnianie jako okazję do studiowania zjawisk związanych z rozwojem nowej cywilizacji od zera. Uzasadnienie dla takiego posunięcia może być proste. Wszakże wystarczy, aby użyć ideę rozprzestrzeniania rasy ludzkiej poza obręb naszego własnego systemu słonecznego, a z całą pewnością każdy zgodzi się ochoczo. W ten sposób nasi naukowcy otrzymają pozwolenie na wybranie młodej, naiwnej i nie wystawionej na cywilizację pary dzieci wiejskich. Para ta zostanie przeznaczona do zaludnienia nowej planety, tak aby nasi naukowcy mogli "obserwować naukowo rozwój nowej cywilizacji rozpoczynający się od zera". Najprawdopodobniej naukowcy nazwą tą parę "Adam i Ewa". Wybiorą ją gdzieś z odległej wioski zakopanej w środku dżungli, tak że dzieci nie będą nic wiedziały na temat naszej cywilizacji. Magnokraft typu K7, który zawiezie je do ich nowej planety, zapewne zostanie nazwany "Rajem" (patrz opisy z podrozdziału P6.1). Większość swojej drogi dzieci te spędzą w centrum magnokraftu, ponieważ widziały tam będą kolumnę pola magnetycznego wytwarzanego przez pędnik główny statku, jaka poprzez rozdzielanie się na indywidualne obwody magnetyczne, które następnie oplatają statek, przypominała im będzie drzewo. Dla dzieci owo "magnetyczne drzewo życia" będzie wspomnieniem podobnego drzewa, pod jakim zwykły się bawić w swojej rodzinnej wsi. Po przylocie do swojego nowego domu, Adam i Ewa po prostu zostaną "wyrzuceni z Raju" pod jakąś pasożytniczą wymówką - np. że kapryśna Ewa uczyniła coś, czego nie powinna (np. zjadła owoc jakiego kapitan magnokraftu zabronił jej jeść). Potem żyjąc już samemu, chociaż pod czujną, aczkolwiek dyskretną, obserwacją naszych naukowców, dzieci te rozpoczną jeszcze jedną cywilizację ludzką od samego początku.
W międzyczasie, na przekór całych tych oszałamiających osiągnięć technicznych, ludzie na Ziemi ciągle prowadzili będą nieszczęśliwe i niespełnione życie ofiar filozofii instytucjonalnego pasożytnictwa, jaka obecnie stopniowo opanowywuje naszą planetę, a jaka opisana jest dokładniej w podrozdziale JD2.5. (Wszakże, jak to wyjaśniono w podrozdziale JE6, szczęście i odczucie spełnienia uzyskuje się z wysokiej wartości względnego poziomu energii moralnej "µ" opisywanej w owym podrozdziale JE6, nie zaś z urządzeń jakie znajdują się w naszej dyspozycji.) Większość ludzi stanie się wówczas nieopisanie leniwa, ponieważ powtarzalne prace wykonywane będą dla nich przez maszyny i roboty, zaś brak możliwości powszechnego zatrudnienia pogłębiał będzie nawyki bezczynności. Pasożytniczo nastawione osoby będą się spodziewały, że niemal całość ich życia powinna być spędzona na odpoczywaniu i na doświadczaniu wszelkich tych przyjemności, jakie są dostępne dla tak technicznie zaawansowanych istot jak one. Jednak niefortunnie dla nich, większość przyjemności jakich spodziewali się będą od życia, dostarczanych jest przez innych ludzi. Wszakże to inni ludzie dają im seks, utrzymują ich przy zdrowiu, zapewniają im życie towarzyskie, organizują funkcjonowanie ich społeczeństwa, oraz wykonują dla nich wszelkie owe niepowtarzalne prace i usługi, jakie nie mogą być zrealizowane przez maszyny, takie jak gotowanie, prace domowe, wychowywanie ich dzieci, uczenie, naprawianie, sterowanie i programowanie ich robotów, budowanie i uruchamianie ich fabryk produkcyjnych, operowanie kopalń, usuwanie ich śmieci, itp. To zaś oznacza, że aby cieszyć się wszelkimi owymi przyjemnościami, jakie muszą być dostarczane przez innych ludzi, niestety przyszłym pasożytniczym pokoleniom ludzi na Ziemi potrzebny będzie dostęp do jakiejś formy ludzkich niewolników. Jednak jedynym sposobem posiadania takich niewolników, bez jednoczesnego doznawania moralnego kaca że gnębi się swoich własnych współobywateli, byłoby zamierzone hodowanie ludzi, jacy byliby mniej rozwinięci technicznie i naukowo od nas.
Tymczasem owa przytulna planetka zaludniona nieco wcześniej naszymi własnymi pobratymcami, będzie wówczas już zapełniona przez prymitywnych, głupich, dzikich i zdrowych krewniaków ludzi. Właśnie typu, jakiego nasi pasożytniczy potomkowie będą potrzebowali na niewolników. Aby ich odróżniać od siebie, zapewne nasi pasożytniczy potomkowie wprowadzą dla nich jakąś pogardliwą nazwę, w rodzaju "dzikusi" - po angielsku "savages". (Wszakże pasożyci odnoszą się pogardliwie do wszystkiego, co nie wzbudza w nich strachu i nie zmusza ich do respektu. Stąd aby nieustannie przypominać o pogardliwym nastawieniu pasożytów do innych, w niniejszym rozdziale utrzymana będzie pogardliwa nazwa "dzikusi" dla wszelkich hodowanych przez nich niewolników.) Na jakimś więc stadium rozwoju ludzkości, któryś z pasożytniczych polityków na Ziemi zapewne zjedna sobie ogromną popularność, poprzez zaproponowanie, abyśmy zamienili planetę zaludnioną naszymi dzikusami, w podstawowego dostawcę niewolników dla naszej własnej cywilizacji. Uzasadnienie ponownie będzie zapewne bardzo proste - np. nasi dzicy krewniacy wyrastają na barbarzyńców żyjących niezgodnie z naszymi standardami. Stąd wymagają oni naszej nieustannej opieki, nadzoru i dyscypliny. Przekształcenie ich w naszych niewolników będzie więc dla nich "dobre". W rezultacie zostanie stworzony rodzaj przedsiębiorstwa. Wybierało ono będzie z owej planety niewolników najbardziej przystojnych, zdrowych i silnych dzikusów i, przywoziło ich na Ziemię w celu sprzedania ich jako niewolników do co bogatszych domów. Po krótkim przeszkoleniu, owi dzicy krewniacy ludzi, używani będą jako prostytutki, służący, sprzątacze, górnicy, oraz do każdej innej ciężkiej lub niebezpiecznej pracy, jakiej posiadający już wówczas bardzo wysokie mniemanie o sobie ludzie nie zechcą sami wykonywać. W ten sposób, w okresie zaledwie kilku generacji od momentu zaludnienia tej planety naszymi krewniakami, my sami przekształcimy się w rodzaj pasożytów kosmicznych, eksploatatorów i najeźdźców, którzy bezdusznie wyzyskiwali będą planetę zamieszkałą przez nasz własny gatunek. W tym pierwszym stadium kosmicznego pasożytnictwa, dokonywać będziemy otwartej eksploatacji naszych dzikich krewniaków. Oczywiście, nasi dzicy krewniacy będą wówczas zbyt naiwni i zbyt prymitywni, aby uświadomić sobie, co się dzieje. Uważali wszakże będą ludzi za bogów, którzy żyją na Olimpie i którzy wprawdzie mają najróżniejsze przykre przywary, którym jednak należy wykazywać ślepe posłuszeństwo. Nasi zarządcy wysyłani na ową planetę zapewne wzmacniali będą ów pogląd, poprzez pokazywanie naiwnym dzikusom działania naszej broni i techniki, czynienie "cudów" jakie ta technika będzie w stanie spowodować, itp. Aby wzbudzić jeszcze większy szacunek, nasi zarządcy zapewne będą też ubierali "straszny ubiór", oraz malowali sobie twarze w przerażający sposób.
Wszystko się zmienia. Dlatego również i eksploatacja niewolniczej planety zaludnionej naszymi własnymi dzikimi krewniakami przechodziła będzie przez stopniową ewolucję. Pierwszym powodem dla owej ewolucji będzie zapewne przepływ technologii. Na przekór, że nasi zarządcy na planecie niewolników otrzymają bardzo surowe nakazy, aby pod żadnym pozorem nie przekazywać wiedzy naszym prymitywnym krewniakom, już poprzez zwyczajne obserwowanie ludzi w działaniu, dzicy krewniacy szybko będą się uczyli. Dlatego już wkrótce formowali będą efektywne struktury społeczne. Na jakimś tam etapie nauczą się też jak wytwarzać metale, jak budować, jak sporządzać ubrania, itp. Nasi politycy wpadną zapewne w panikę. Wszakże rozwój techniczny planety niewolników wprowadzał będzie niebezpieczeństwo odcięcia nas od dostępu do nowych niewolników, a tym samym spadek wygody i standardu życia na Ziemi. Dlatego wymuszą oni drastyczną zmianę w naszej strategii eksploatacyjnej planety dzikusów. Mianowicie nasi zarządcy otrzymają wówczas surowy nakaz, aby nieustannie ukrywać się przed miejscowymi dzikusami, tak aby krewniacy ci nie mieli pojęcia o naszym istnieniu. W taki oto sposób ludzie zaczną nieprzerwane ukrywanie się przed swymi prymitywnymi krewniakami. Aby ukrywanie to uczynić jeszcze skuteczniejszym, zweryfikujemy też wszystkie nasze metody działania na planecie niewolników. Zamiast więc działania bezpośredniego i otwartego, jakie stosowaliśmy poprzednio, wprowadzimy wówczas działanie ukryte, niebezpośrednie, oraz niewykrywalne przez dzikusów. Zawsze też studiowali będziemy dzikusów, oraz znajdowali sposoby aby tak nimi sterować ku osiąganiu naszych korzyści, aby dzikusi ci nie zorientowali się, że są sterowani. Przykładowo, jeśli zechcemy zawalić ich budynek, nie uczynimy tego otwarcie i w sposób wyraźnie widoczny, a wzbudzimy tornado, pożar, lub obsunięcie się ziemi, tak aby owo zawalenie wyglądało na "naturalne" i "przypadkowe".
Dla zwiększenia skuteczności naszego ukrywania się, używali będziemy też coraz bardziej zaawansowanych urządzeń technicznych. Przykładowo za każdym razem, kiedy działali będziemy na planecie niewolników, włączali będziemy osłonę niewidzialności, tak że nasi mniej zaawansowani technicznie krewniacy, nie będą w stanie zorientować się, że my faktycznie istniejemy. Nasze ukrywanie się będzie tym bardziej skuteczne, że w owym czasie dokonamy kolejnego przełomu technicznego, mianowicie zrealizujemy "telekinetyczne migotanie" jakie opisane jest w podrozdziale L2 niniejszej monografii. Urządzenia jakie realizują owo migotanie, wbudujemy w każdy rodzaj naszego napędu. W ten sposób, każdy nasz wehikuł, a także każdy nasz przedstawiciel, stanie się absolutnie niewidzialny dla oczu dzikich krewniaków. Na dodatek do tego, nasi zarządcy otrzymają surowy zakaz otwartego zabierania niewolników z planety dzikich krewniaków. Zaczniemy hodować niewolników, zamiast ich uprowadzać. W tym celu potajemnie zaczniemy doić naszych dzikich krewniaków z ich spermy i ovule, a następnie klonować z tego "podrzędnego" materiału reprodukcyjnego rodzaj genetycznie udoskonalanych niewolników, jakich potem będziemy otwarcie eksploatowali na naszej planecie. Owych genetycznie usprawnionych niewolników przebiegle nazywali będziemy "biorobotami" - aby przypadkiem nie poczuwać się winnymi, że są oni naszymi krewniakami, zaś my ciągle wykorzystujemy ich w taki bezduszny sposób.
Oczywiście, aby uniemożliwić dzikim krewniakom zorientowanie się, co się dzieje, doić będziemy ich spermę i owule w taki sposób, że oni nawet tego nie odnotują. W tym celu uprowadzali będziemy ich do naszych wehikułów w środku nocy, kiedy zatopieni będą we śnie, zaś cały proces pozyskiwania ich surowców genetycznych dokonywali będziemy po uprzednim ich zahipnotyzowaniu. Przed zwróceniem ich do łóżek, najpierw też starannie wymażemy ich pamięć. Aby utrzymywać dokładny rachunek, czyja kolej do wydojenia ze spermy lub owule, każdy osobnik z planety niewolników wybierany do "dojenia" będzie specjalnie oznaczany, w podobny sposób jak rolnicy na Ziemi oznaczają swoje krowy, mianowicie przez przypięcie do niego numeru. W tym celu w kość nogi każdego dzikusa, pomiędzy kolanem a kostką, wprowadzali będziemy "implant identyfikacyjny" z miniaturowym nadajnikiem telepatycznym. Na sygnał z naszego wehikułu, nadajnik ten odpowiadał będzie danymi identyfikacyjnymi danego dzikusa. W rezultacie wprowadzenia tego nadajnika do nogi, każdy z oznakowanych nim dzikusów posiadał będzie niewielką bliznę na swojej nodze. Blizna ta u męskich dzikusów będzie położona na prawej stronie prawej nogi, w wysokości około 27.5 (±3) cm od podłogi, podczas gdy dla żeńskich dzikusów będzie zlokalizowana na lewej stronie ich lewej nogi, również około 27.5 (±3) cm od podłogi. Owych oznakowanych mężczyzn i kobiety uprowadzali będziemy regularnie co około 90 dni, zawsze czyniąc to kiedy głęboko śpią i zawsze dokonując zabiegu "dojenia" ich po uprzednim zahipnotyzowaniu. Ponieważ w mechanizacji tego zabiegu dosyć mocno przeszkadzałyby nam fałdy skóry okrywające męskie penisy, sprytnie wmanipulujemy w kilka religii planety niewolników "boski nakaz", aby skóra na ich penisach podlegała obrzezaniu z powodów religijnych. Tym zaś dzikusom, którzy nie będą wierzyli w żadną religię praktykującą obrzezywanie, wmawiać będziemy że ciągle jest ono wskazane ze względów higienicznych, seksualnych, lub aby zapobiegać gromadzeniu się piasku pod ową skórą. W rezultacie tego systematycznego porywania i dojenia z materiałów reprodukcyjnych, przykładowo każda dzikuska dojona ze swojej owule, w wieku około 40 lat będzie już dawczynią co najmniej 100 jajeczek. Z owych 100 jajeczek, za pomocą technik klonowania i przepoławiania, hodować będziemy około 1000 biorobotów, które niewolniczyły będą na naszej planecie. Proces ten będzie więc wystarczająco wydajny, aby być w stanie zaspokoić wszelkie nasze potrzeby na niewolników. Planeta niewolników dostarczałaby nam bowiem tak wielu biorobotów, że każda pasożytnicza rodzina na naszej planecie mogłaby posiadać nawet aż kilka z nich.
Owe bioroboty będą przez nas wykorzystywane do wykonywania wszelkich brudnych prac jakich my sami nie będziemy gotowi wykonywać, oraz jakie nie będą mogły być wykonywane przez maszyny. I tak owe bioroboty pracowały będą w naszych domach jako słudzy, jako prostytutki, jako dawcy seksu, jako zastępcze matki dla naszych dzieci (ponieważ urodzenie dziecka jest belesnym, trudnym i męczącym zadaniem - którego nasze nawykłe do komfortu kobiety nie będą gotowe same znosić), ponadto pracowały one będą w naszych fabrykach i naszych kopalniach, eksplorowały dla nas przestrzeń kosmiczną, umierały dla nas jako żołnierze i dokonywały wszystkiego co jest albo nieprzyjemne, albo też niebezpieczne, lub niemoralne. Kiedy bioroboty te zapadną na zdrowiu, lub zostaną pokaleczone, czy staną się stare oraz niezdolne do pracy, pozbywali się ich będziemy na przemysłową skalę, w podobny sposób jak obecnie na Ziemi czynimy to z nieprzydatnymi już nam zwierzętami. Przykładowo używali będziemy komór gazowych aby je uśpić, oraz krematoriów aby pozbyć się ich ciał - uprzednio pozyskując ich skórę na oprawy do książek i na kształtne rękawiczki, zaś włosy na wyplatanie eleganckich dywanów. Owe "obozy zagłady dla biorobotów" rozwijali będziemy na jakichś nieużywanych planetach jedynie w celu przemysłowego pozbywania się milionów ciał, jakie nie nadawały się już będą do dalszego eksploatowania. ("Licencję" na ową efektywną metodę szybkiego pozbywania się milionów niechcianych biorobotów będziemy mogli później odstąpić jakiemuś lokalnemu Hitlerowi z planety dzikusów którą okupowali będziemy, tak aby Hitler ten nie musiał jej już wymyślać od samego początka.)
Oczywiście, ponieważ nasi zarządcy planety niewolników wiedzieli już będą o prawach moralnych (opisywanych w podrozdziale I4.1.1 tej monografii), nigdy nie będą dokonywali osobiście żadnej "brudnej roboty". Zawsze więc w celu dokonania czegoś niemoralnego, zatrudniali oni będą miejscowych "bohaterów", którzy w ich imieniu będą zabijali, gnębili i prześladowali swoich własnych ziomków. W ten sposób na planecie niewolników stopniowo budowany będzie przez nas przemyślny aparat ucisku składający się z odpowiednio zaprogramowanych miejscowych kolaborantów i sprzedawczyków. Zgodnie z tym co napisano w podrozdziałach JD4.2 i U4.4, na kolaborantów tych i sprzedawczyków wybierani będą wyłącznie dzikusi, jacy sami osiągnęli już stan pełnego pasożytnictwa, a stąd jacy bez trudu dają się manipulować i telepatycznie lub hipnotycznie nakłaniać do wyrządzania swym bliźnim nawet największych świństw i krzywdy. Ponadto sprzedawczycy ci i kolaboranci formowani będą w specjalne samo-szachujące się struktury ludzkie, w jakich skuteczność ich działalności zostanie wielokrotnie spotęgowana - przykład jednej z takich struktur opisany został w podrozdziale O3 niniejszej monografii i w podrozdziale E2 monografii [8]. Aparat ten zasiewał będzie niewypowiedziany terror wśród dzikusów, spychając każdego w dół, niszcząc wszystkich co będą się wychylali, oraz opóźniając efektywnie rozwój całej cywilizacji niewolników.
Na przekór jednak, że wiedzieli będziemy o istnieniu praw moralnych i usilnie starali będziemy się ich nie łamać, ciągle nasze opresyjne działania na planecie niewolników, jak również drakońskie eksploatowanie owych niezliczonych niewolników, jakich byśmy posiadali, generowały będą niepożądaną karmę, której nie życzyli będziemy sobie otrzymywać z powrotem. (Czym jest "karma" wyjaśnione dokładnie zostało w podrozdziałach I4.4 i JA3.) Dlatego też opracujemy najróżniejsze metody przerzucania naszej niechcianej karmy na wybranych dzikusów z planety niewolników. Wybierali do tego celu będziemy najbardziej moralnych i najszlachetniejszych ludzi z planety niewolników i to właśnie na nich przerzucali będziemy niechcianą karmę. Obciążali będziemy owych najmoralniejszych dzikusów naszą niemoralną karmą aż dla dwóch powodów. Po pierwsze pozbywali się w ten sposób będziemy karmy za przestępstwa moralne jakie to my popełniali będziemy i jakich sami nie chcieli będziemy odpokutowywać. Po drugie zaś, celowe przerzucanie naszej niemoralnej karmy na najmoralniejszych osobników z planety dzikusów, myliło będzie owych dzikusów i ukrywało faktyczne działanie praw moralnych przed ich wzrokiem. Wszakże poprzez powodowanie, że na planecie niewolników moralni ludzie szlachetnego serca doświadczali będą przykrych zdarzeń w taki sam sposób jak zwyczajni przestępcy, wprowadzali będziemy dzikusów w wiarę, że moralne i szlachetne życie wcale nie popłaca. Oczywiście dzikusy nie wiedzieli będą, że ich dobrzy i moralni ludzie dotykani są przez złe zdarzenia nie dlatego, że życie moralne pozostaje bez nagrody, a dlatego że to my - ich niewidzialni okupanci, w sposób nieodnotowalny celowo przerzucamy na nich naszą złą karmę, uniemożliwiając im w ten sposób zbieranie nagród moralnych na jakie sobie zasłużyli.
Apetyt naszej cywilizacji na niewolniczą siłę roboczą z czasem stanie się tak ogromny, że pojedyncza planeta niewolników nie będzie w stanie zaspokajać go na zawsze. Dlatego, kiedy nasze wehikuły kosmiczne zostaną wystarczająco udoskonalone, zdecydujemy się przygotować do zaludnienia następną planetę i także przekształcić ją w naszą kolonię niewolniczą. W tym celu wybierzemy jakąś gołą planetę na martwym systemie gwiezdnym zlokalizowanym niezbyt daleko od naszego Słońca i zaczniemy przygotowywanie tej planety do roli naszej następnej kolonii niewolniczej. Aby to osiągnąć, zaprojektujemy i stopniowo wdrożymy w życie sześcio-stadiowy plan zamiany gołej i nieżywej planety w tętniącą życiem kolonię niewolników, w którym siódmym stadium byłby nasz odpoczynek manifestujący się eksploatowaniem tej planety i zbieraniem owoców poprzednich sześciu stadiów. Zagospodarowanie i zaludnienie tej drugiej planety byłoby jednak naszym równoległym projektem niewolniczym, jakiego opis duplikowałby informacje z niniejszego podrozdziału, a stąd jaki leży nieco poza zakresem niniejszej prezentacji moralnego upadku ludzkości z jej obecnego stanu w stadium tzw. "szatańskiego pasożytnictwa" opisywanego w podrozdziale JD8.
Ponieważ upływ czasu wnosił będzie stopniowy rozwój techniczny na planetę niewolników, na jakimś etapie musieli będziemy ponownie zmienić naszą strategię eksploatacyjną. Aby utrzymywać prymitywnych krewniaków w posłuszeństwie, zmuszeni będziemy się upewnić, że w nieskończoność pozostaną oni mniej rozwinięci technicznie od nas. Wszakże jeśli planeta niewolników utrzymywała będzie swoje tempo rozwoju, wówczas prawdopodobnie po jakimś czasie dogoni nas w technice. To zaś groziło będzie odkryciem naszej niewidzialnej obecności na ich planecie, a prawdopodobnie także możliwością, że nasi krewniacy zaczną odbijać sobie na nas owe lata męczeństwa i niewolniczenia, oraz uwalniać spod naszej eksploatacji także i inne planety naszych niewolników. Dlatego też zdecydujemy zapewne, że zdusimy rozwój naszych niewolników w sposób trwały i że zepchniemy ich z powrotem w dół. W ten sposób ze zwykłych kosmicznych pasożytów, przekształcimy się w "szatańskich pasożytów" opisywanych w podrozdziałach JD8 i JD9. "Szatańscy pasożyci" to wyznawcy najbardziej zwyrodniałej wersji niemoralnej filozofii, jaka w rozdziale JD nazywana jest "pasożytnictwem". Manifestuje się ona poprzez nie tylko posiadanie i eksploatowanie niewolników pochodzących z innych planet, ale także poprzez celowe ich kaleczenie aby zapewnić, że pozostaną oni naszymi niewolnikami na zawsze. Przykładem prymitywnej (bo ziemskiej) wersji "niemal szatańskich pasożytów", są właściciele haremów ze Wschodnich kultur, którzy kastrowali swoich eunuchów, aby utrzymywać ich w zniewoleniu aż do śmierci. (Interesującym jest, że Wschodnie kultury na Ziemi, w jakiś sposób wypracowały struktury społeczne, jakie są bardziej podatne na wszelkie formy pasożytnictwa niż kultury Zachodnie. Ponadto, we Wschodnich kulturach, najróżniejsze pasożytnicze instytucje w stanie agonalnym są tolerowane przez społeczeństwo i utrzymywane sztucznie przy życiu przez znacznie dłuższy okres czasu, niż w kulturach Zachodnich.)
Po osiągnięciu stadium szatańskiego pasożytnictwa, dla utrzymania planety niewolników w nieustannym poddaństwie i uniemożliwienia jej oderwanie się od naszej "opieki", bez przerwy fabrykowali będziemy na niej różne niszczycielskie zjawiska. Przykładowo jednym razem uderzymy ich planetę jakąś przekierowaną przez nas planetoidą. Innym razem eksplodujemy na niej nasz wehikuł, niszcząc w ten sposób większość owej cywilizacji. Sprowadzali też na nią będziemy okresy niewolnictwa, feudalizmu i "średniowiecza". Bez przerwy wykorzystywali będziemy też religijny fanatyzm, aby jedną grupą dzikusów prześladować inną grupę. Ponadto fabrykowali będziemy najróżniejsze kataklizmy i plagi wyglądające jak "naturalne", jakie okresowo spychały będą w dół eksploatowaną przez nas cywilizację i utrzymywały ją w nieustannych mrokach niewiedzy. Niekiedy powodowali będziemy też ciężkie zniszczenia ich naturalnego środowiska, tak aby większość z nich wymarła od zanieczyszczeń i promieniowania kosmicznego. Bez przerwy prowokowali będziemy dzikusów do prowadzenia pomiędzy sobą niszczycielskich wojen, oraz zasiewali będziemy niezgodę i walki pomiędzy odmiennymi ich szczepami, krajami, rasami, religiami, ideologiami. Wojny te czasami obejmowały będą nawet całą ich planetę. W ten sposób bez przerwy spychali będziemy dzikusów w dół i na zawsze utrzymywali będziemy ich w stanie całkowitej głupoty oraz nieświadomości bycia eksploatowanymi.
W uzupełnieniu tych zbrodni, regularnie też mordowali będziemy najlepsze umysły dzikusów. Dla przykładu, jeśli z badania przyszłości wnioskowali będziemy, że dana osoba znacząco przyczyni się do rozwoju planety niewolników, wówczas albo niszczyli będziemy tą osobę i uniemożliwiali jej osiągnięcie odkrycia - które leżałoby w jej zasięgu, lub wprost zamordujemy tą osobę. W celu zniszczenia wybranych ludzi używali będziemy całego arsenału efektywnych i wypróbowanych w działaniu metod. Kluczowym składnikiem takiego niszczenia będzie: (1) odcięcie takiej osoby od połączenia z resztą świata (np. poprzez hipnotyczne zaprogramowanie listonosza aby przechwytywał jej pocztę, albo poprzez zmuszenie jej do przeniesienia się do odległego kraju), (2) podburzali będziemy przeciwko tej osobie jej najbliższych, a także przyjaciół i przełożonych - tak aby nigdy nie miała spokoju i właściwych warunków do pracy ani w domu ani w miejscu pracy, (3) czynili będziemy ją zajętą walką o przetrwanie - tak aby nie posiadała wolnego czasu ani energii dla skompletowania tego co normalnie by osiągnęła, oraz (4) pozbawiali będziemy jej źródła utrzymania - tak aby miała znacznie większy powód do troski niż jak osiągnąć to co zamierza uczynić dla dobra swoich współziomków. Wszystko to będzie czynione za pośrednictwem metod, jakie normalnie nie będą wykrywalne przez dzikusów, tj. takich metod jak: zalecenia pohipnotyczne programowane wprost do umysłów dzikusów którzy oddziałują z takimi ofiarami naszych manipulacji, nakazy telepatyczne, manipulowanie nastrojami uczuciami i niskimi pobudkami, itp. Oczywiście, wiedzieli będziemy doskonale o działaniu praw moralnych. Dlatego zabójstw nie dokonywali będziemy osobiście, a albo powodowali będziemy, że wybrani dzikusy zastrzeleni zostaną przez miejscowego szaleńca, jakiego wcześniej zaprogramujemy hipnotycznie, aby ich zabił, albo też aranżowali będziemy tzw. "scenariusz Titanica" opisywany w podrozdziale A4, aby spowodował ich zagładę, albo też zorganizujemy jakiś inny "wypadek", który wyniknie w śmierci tego dzikusa.
Niezależnie od powyższego, systematycznie mordowali też będziemy wszystkich tych na hodowlanej planecie, którzy wykazywali będą zbytnią dociekliwość i starali się będą dociec naszego istnienia. Ponadto wstrzymywali też będziemy postęp techniczny i naukowy na tej planecie, poprzez telepatyczne "wpuszczanie w maliny" jej czołowych naukowców, poprzez zasiewanie na niej najróżniejszych niszczycielskich idei i fanatycznych religii, poprzez manipulowanie poglądami dzikusów, itp. Aby realizować wszelkie tego typu sabotaże, m.in. używali też będziemy i naszych własnych ludzi, którzy mieszaliby się z miejscowymi i posługiwali się naszą zaawansowaną techniką, aby kontrolować oraz uzyskiwać uwielbienie dzikusów. Nasi sabotażyści mogliby pracować bez zostania wykrytymi, bowiem wyglądaliby oni dokładnie tak samo jak miejscowi (wszakże hodowali będziemy nasz własny gatunek), podczas gdy dla zdezorientowania naszych niewolników, wyrabiali będziemy w nich pogląd, że istoty z kosmosu muszą wyglądać drastycznie odmiennie niż oni. Aby wyrobić taką wiarę w odmienność wyglądu istot z kosmosu, sporadycznie zaaranżujemy na okupowanej przez nas planecie kilka teatralnych spektakli, na jakich pozwolimy wylądować na owej planecie jakimś dziwnie wyglądającym istotom, które miejscowi wezmą za przybyszy z kosmosu. Nasi sabotażyści będą mogli pretendować na owej planecie, że np. są magikami. Wszakże ich zaawansowane urządzenia napędowe pozwolą im na latanie w powietrzu, lewitowanie, przechodzenie przez mury i na przeskakiwanie przez wirujące śmigła lotnicze, bez doznania najmniejszych uszkodzeń ciała. Mogli też będą pretendować, że posiadają moce psychiczne. Wszakże będą w stanie łamać łyżki, zginać małe wisiorki - kiedy te ciągle zwisały będą z czyjejś szyi, czy przemieszczać różne obiekty poprzez zwyczajne spojrzenie na nie. Alternatywnie będą mogli również pretendować, że przysłani są przez Boga. Mogli będą przecież dokonywać rzeczy jakie dla miejscowych ludzi wyglądać będą jak cuda, będą mogli znikać z widoku, ożywiać umarłych (poprzez cofnięcie do tyłu przebiegu ich czasu), itp. Poprzez czynienie takich niezwykłych rzeczy, jakie dla miejscowych ludzi wyglądały będą na nadprzyrodzone, nasi sabotażyści uzyskają wymaganą uwagę i dostęp do najwyższych kręgów, mając w ten sposób znaczny wpływ na życie polityczne planety na jakiej prowadzili będziemy naszą hodowlę niewolników. Stąd sabotażyści ci pomagali będą podejmować decyzje, jakie w praktyce okażą się najbardziej niszczycielskie dla miejscowych i jakie skutecznie spychały będą ich w dół.
Jedną z naszych największych ambicji będzie upodobnienie systemu społecznego na zniewalanej przez nas planecie dzikusów do naszego własnego systemu społecznego na Ziemi. Wszakże, uważając siebie za najdoskonalsze istoty wszechświata, nasz własny system oczywiście uważali będziemy na najlepszy w całym wszechświecie. Stąd nie szczędzili będziemy wysiłków, aby na planecie niewolników ugruntować ateizm jaki my wyznawaliśmy, a także aby zorganizować tam trwałe systemy niewolnicze jakie my mieli będziemy już od dawna wdrożone na swojej własnej planecie. Aby ugruntować ateizm, nasze podstawowe strategie polegały będą na: (1) zakładaniu wśród naszych niewolników coraz to bardziej barbarzyńskich religii i kultów, (2) moralnym wypaczaniu przywódców istniejących tam religii i kultów, oraz (3) na nakim pokierowaniu rozwojem nauki dzikusów, aby owa nauka stała się ateistycznym wrogiem religii. Chodziło nam bowiem będzie o to, aby poprzez ukazanie dzikusom jak niemoralne i zboczone najróżniejsze religie i kulty z czasem się stają, oraz aby poprzez stworzenie naukowej alternatywy dla religii, zniechęcić w ten sposób do wiary w Boga wszystkich tych dzikusów, którzy odczuwali będą potrzebę posiadania religii. Z kolei aby ugruntować tam trwały system niewolniczy, bez przerwy organizowali będziemy na zniewalanej planecie najróżniejsze państwa i systemy społeczne, jakie usiłowały będą tam praktycznie wdrożyć ustrój niewolniczy. Dla przykładu formowali będziemy państwa i systemy, takie jak Imperium Rzymskie czy feudalizm, jakie całkowicie bazowały będą na niewolniczej pracy, budowali będziemy religijne systemy zniewalania, takie jak państwo Inków czy Zakon Krzyżacki, formowali będziemy kasty i klasy społeczne, takie jak w starożytnych Indiach czy w przemysłowej Anglii, budowali będziemy militarne reżymy niewolnicze, takie jak faszyzm Hitlera, itd, itp. Usnanawiali będziemy niewolnicze ideologie, takie jak kapitalizm czy imperializm. Zwalczali będziemy i wypaczali postępowe ideologie, takie jak chrześcijaństwo czy socjalizm. Itp., itd. Nigdy nie ustawali będziemy w tych wysiłkach zorganizowania planety niewolników w trwałą strukturę niewolniczą, wszakże w ten sposób upodobnimy ich do owych najwspanialszych istot wszechświata za jakich uważali będziemy siebie samych.
Dysponując tak zaawansowanymi technikami, jak telepatia i techniczne hipnotyzowanie, upewniali będziemy się także, że i je też używamy na naszą korzyść. Przykładowo umieszczali będziemy satelity na orbicie wokół okupowanej przez nas planety i emitowali będziemy z tych satelitów nieustanny nakaz adresowany do każdego dzikusa: "ty musisz wyszydzać, dyskredytować i palić na stosie wszystkich tych, którzy starają się badać istnienie naszych wehikułów UFO, lub którzy starają się ustalić faktyczność naszych uprowadzeń do UFO". W ten sposób, nawet jeśli ktoś na okupowanej planecie docieknie powagi ich sytuacji, wszyscy pozostali jedynie będą z niego się naśmiewali, nigdy nie wierząc w to co by im starał się ujawnić, a następnie szybko spalą go na stosie. Używając takich szatańskich sposobów, trzymali będziemy naszych dzikich krewniaków w nieskończoność w stanie niewiedzy i nieświadomości bycia eksploatowanymi.
W celu zmuszenia swoich własnych obywateli do aprobowania i realizowania wzbudzających mdłości niemoralnych praktyk, jakich dopuszczali będziemy się na planecie niewolników, po wejściu w fazę szatańskiego pasożytnictwa zmuszeni będziemy, aby na swojej własnej planecie wprowadzić obowiązek noszenia tzw. "implantów indoktrynujących" opisywanych dokładnie w podrozdziale N3.1 monografii niniejszej i [1/3]. Implanty te powodowały będą, że wszyscy obywatele naszej szatańskiej cywilizacji wyznawali będą dokładnie tą samą filozofię szatańskiego pasożytnictwa. Stąd nie mieli będą oni już żadnych moralnych oporów przed czynieniem wszelkich tych zbrodni, zwyrodnień i niecności, do jakich szatańskie pasożytnictwo się ucieka. Niestety, zmuszenie swoich obywateli do obowiązkowego noszenia implantów indoktrynujących spowoduje, że jako cywilizacja stracimy zdolność do generowania nowych idei. Począwszy od tego punktu zamrozimy się więc sami w rozwoju. To zaś spowoduje, że oprócz zapotrzebowania na naszych niewolników dla ich siły roboczej, zaczniemy ich też potrzebować jako źródeł nowych pomysłów i idei. Następstwem więc wprowadzenia u siebie implantów indoktrynujących będzie, że nasza eksploatacja planety niewolników wejdzie w następne stadium, eksploatowania dzikusów nie tylko z surowców biologicznych, ale również i z surowców intelektualnych, czyli z nowych idei.
Stadium eksploatowania planety niewolników również z surowców intelektualnych postawi naszą cywilizację w niezwykle trudnej sytuacji. Zmuszeni będziemy bowiem balansować pomiędzy dwoma sprzecznościami. Z jednej wszakże strony ogromnie istotnego znaczenia nabierze dla nas powstrzymywanie planety niewolników przed dalszym rozwojem. Wszakże nasz własny dalszy rozwój sami u siebie zamrozimy implantami indoktrynującymi. Gdybyśmy więc pozwolili niewolnikom się rozwijać, zachodziłoby poważne niebezpieczeństwo, że przewyższą nas w swoim zaawansowaniu technicznym i być może podporządkują sobie. Z drugiej jednak strony potrzebowali będziemy ich idei technicznych i naukowych, bowiem to one wynosiły będą nas samych w rozwoju. Aby więc jakoś balansować pomiędzy tymi dwoma sprzecznościami, będziemy musieli bez przerwy wybierać jakie idee zadusimy u naszych niewolników w zarodku, jakim zaś pozwolimy się rozwijać w izolacji, po to tylko abyśmy najpierw mogli sami na nich pasożytować, a dopiero potem je zdusić. Ideom jakim pozwalali będziemy się rozwijać u dzikusów, odcinali będziemy jednak możliwość rozprzestrzeniania się po planecie niewolników.
Po upłynięciu jakichś 20 000 lat od chwili rozpoczęcia eksploatowania przez nas planety niewolników, nasze uzależnienie się od surowców ludzkich dostarczanych przez ową planetę ogarnie wszystkie obszary naszego życia. Praktycznie każda dziedzina gospodarki i życia naszej planety stanie się całkowicie uzależniona od niewolników i od rabowanych od nich surowców biologicznych. Staniemy się jak hitlerowcy, którzy wykorzystywali nawet włosy swoich niewolników do plecenia dywanów, oraz skórę ludzką do produkcji okładek swoich książek i rękawiczek. I tak bioroboty hodowane ze spermy i owule rabowanych od naszych niewolników, wykonywały będą wszelkie prace na naszej planecie. Energia życiowa rabowana od niewolników podtrzymywała nas będzie przy życiu i da nam wigor życiowy. Twórczość generowana przez niewolników stanie się z czasem jedynym źródłem naszego postępu. Nawet takie coś jak sztuczna inteligencja (artificial intelligence) konieczna do precyzyjnego sterowania naszych maszyn i wehikułów, u nas wcale nie wywodziła się już będzie z komputerów - jakie w tym celu używane będą przez inne cywilizacje, a miała będzie formę inteligentnych dusz dzikusów, które przechwytywali będziemy i więzili w naszych urządzeniach technicznych, aby sterowały ich pracą. (Aby dusze te zniewalać w sposób przez nie zaakceptowany, wmawiali będziemy im za życia, że są one byłymi naszymi obywatelami, czyli jednymi z nas, a następnie dyskretnie namawiali będziemy je do popełnienia samobójstwa, tak aby po uwolnieniu się do swych ciał mogły do nas "powrócić" - czyli dać się nam uwięzić na zawsze w mechanizmach sterujących naszych maszyn). Dzięki temu, nasze maszyny i wehikuły nabierały będą osobowości, wiedzy i inteligencji istot rozumnych, tj. posiadały będą świadomość, zmysły i imiona, mogli będziemy więc z nimi rozmawiać i wydawać im myślowo lub słownie dowolnie skomplikowane polecenia, jakie one potem inteligentnie i z czuciem będą dla nas wypełniały.
Podczas przeglądania wszystkich tych niszczycielskich działań, jakie nasi pasożytniczy potomkowie będą niemal na pewno się dopuszczali tylko po to, aby móc kontynuować swój styl życia bazujący na niewolnictwie, ktoś może się zastanawiać, czy przy tym ogromie krzywd, czynili oni będą też cokolwiek dobrego. Odpowiedź brzmi: nie! Szatańscy pasożyci dokonują wyłącznie szatańskich działań jakie służą złu! Mogą oni wprawdzie dokonywać jakichś zmian, które z odbierającego końca mogą wyglądać jak dobre uczynki, jednak zawsze owe zmiany będą motywowane przez szatańskie zamiary. Aby to zilustrować, rozważmy teraz hipotetyczną sytuację, która przez dzikusów będzie zapewne uważana jako "bezpośrednia interwencja aniołów", jednak jaka faktycznie dokonana zostanie dla szatańskich celów. Aby lepiej zrozumieć tą sytuację, załóżmy przez chwilę, że szatańscy pasożyci postanowili upowszechnić wśród dzikusów błędną "teorię naukową", która blokowała będzie niezwykle skutecznie dalszy postęp dzikusów, ponieważ odwraci ona ich uwagę od telepatii, od podróży telekinetycznych, oraz od Konceptu Dipolarnej Grawitacji. Aby upowszechnić tą teorię, szatańscy pasożyci wybiorą jakiegoś naukowca spośród dzikusów, nazwijmy go "Einstein" i następnie hipnotycznie pokierują nim w taki sposób, że złoży on do kupy i rozpropaguje, ową wsteczniczą teorię. Szatańscy pasożyci zaangażują w ten projekt wielu swoich własnych naukowców, wszakże teoria musiała będzie zostać dobrze przygotowana i być szatańsko obmyślona. Włożą też w nią ogromną ilość wysiłku i organizacji poprzez swoje siły okupacyjne stacjonujące na planecie niewolników. Oczywiście, wynik będzie jak zamierzano. Teoria całkowicie wygasi wysiłki dzikusów, aby przeszukiwać kierunki jakie ukrywały będą natychmiastowy postęp i efekty techniczne. Jednak potem szatańscy pasożyci przypadkowo zmuszeni zostaną aby coś zmienić w przeszłości planety niewolników, poprzez użycie wehikułów czasu - jak to opisano w podrozdziałach M1 i JD8. Po tym jak skompletują swoje zmiany przeszłości, nagle się okaże, że już w nowym przejściu czasu, ów Einstein utonął jako mały chłopiec. Tak więc cały ich wysiłek i zabiegi jako szatańskich pasożytów, okażą się zmarnowane. Cóż więc nasi pasożytniczy potomkowie uczynią w takiej sytuacji. Ano, w nowym przejściu czasu, wyślą jednego ze swoich ludzi, aby uratował młodego Einsteina, kiedy ten zaczął tonąć. Tak więc w zmienionym przejściu czasu, jego teoria ponownie była będzie równie niszczycielska jak w starym czasie. W rezultacie tego uratowania, dzikus o nazwisku "Einstein" twierdził będzie, że "anioł cudownie uratował moje życie, kiedy topiłem się jako młody chłopiec". Dla kogoś, kto patrzył będzie tylko na ów indywidualny incydent, wyglądał on będzie jakby owi szatańscy pasożyci faktycznie dokonali dobrego uczynku. Jednak w rzeczywitości wcale to nie będzie dobry uczynek, jako że służył on będzie ich diabelskim zamiarom. Dlatego, jeśli na planecie dzikusów ktokolwiek przeanalizuje dokładniej działania "aniołów", oraz rozważy całkowite wyniki ich "dobrych uczynków" z odpowiedniej perspektywy, wówczas się okaże, że wszystkie te "dobre uczynki" faktycznie są dokonywane z szatańskimi zamiarami i służą niszczycielskim celom.
Jak to zawsze ma miejsce w gęsto zamieszkałym wszechświecie, na jakichś planetach istniały będą cywilizacje, jakie wyznawały będą bardziej totaliztyczną filozofię od szatańskiego pasożytnictwa, które my będziemy praktykowali. Stąd zamiast admirować wspaniałą ludzkość, owe rywalizujące z nami cywilizacje uważały będą nas za istoty chore moralnie aż do zboczenia i raczej starały będą się dopomagać tym prymitywnym dzikusom, których my hodowali będziemy na swoich niewolników. Owi kosmiczni rywale naszej wspaniałej cywilizacji technicznej, telepatycznie podburzały będą hodowanych przez nas niewolników, udzielając im telepatycznych wytycznych w jaki sposób powinni oni przed nami się bronić, oraz jak powinni budować najróżniejsze urządzenia techniczne, które podnosiły będą poziom ich cywilizacji. Urządzenia te umożliwiały będą naszym niewolnikom zobaczenie nas, a także zaawansowywały ich technikę do poziomu, że my nie będziemy dalej już w stanie podporządkowywać ich sobie tak łatwo. Istnienie tych "telepatycznych dostaw broni" dla owych niewolników, wprowadzało będzie poważne zagrożenie dla naszych pasożytniczych interesów na okupowanej planecie dzikusów. Dla zneutralizowania więc aktywności owych totaliztycznych cywilizacji, umieścimy nasze statki wojenne wokół eksploatowanej planety i nie pozwolimy żadnej innej cywilizacji kosmicznej na wizytowanie tych niewolników. Na dodatek do tego, sprawdzali też będziemy kto na okupowanej przez nas planecie otrzymał owe telepatyczne dostawy broni, a następnie poddawali tych odbiorców "specjalnemu potraktowaniu". Dla przykładu, gdyby okazali się zbyt nieszkodliwi, aby warto było podejmować się trudu ich likwidowania, wówczas uczynimy ich tak zajętymi jakimiś banalnymi obowiązkami i sprawami przeżycia, że nie będą już mieli czasu na budowę owych urządzeń obronnych. Stawiali będziemy też przed nimi wszelkie możliwe przeszkody jakie tylko dało by nam się wymyślić. Ponadto indukowali będziemy w nich najróżniejsze psychozy, jakie albo wystraszą ich dokumentnie i zniechęcą innych do utrzymywania z nimi kontaktów, albo też zmuszą ich do utrzymywania budowy owych urządzeń obronnych w głębokiej tajemnicy i zaprzepaszczania ich z upływem czasu. Rozprzestrzeniali też będziemy telepatyczne sugestie, że wszyscy kontaktowcy, którzy otrzymują takie telepatyczne informacje i przekazy, są szaleni i powinni być paleni na stosie lub zamykani w szpitalach psychiatrycznych. Nasz ulubiony wybieg polegał będzie na fabrykowaniu fałszywych instrukcji budowy podobnych urządzeń technicznych, jakie następnie przekazywali będziemy telepatycznie innej grupie starannie wybranych i wysoce hałaśliwych kontaktowców, jednak jakie poza sprawianiem pozoru wysoko naukowych, faktycznie będą kupą bezsensownych bzdur. Bombardowanie naszych niewolników takimi dwoma strumieniami informacji, z których nasz będzie stekiem absolutnych bzdur, całkowicie dzikusów zdezorientuje, zniechęcając ich do odbioru poprawnych instrukcji obronnych od naszych kosmicznych rywali.
Na planecie niewolników wprowadzali będziemy w życie najróżniejsze okrutne metody "szatańskiego pasożytnictwa". Metody te zdołają przytłumić postęp cywilizacji naszych dzikich krewniaków, jednak nie będą w stanie całkowicie zastopować tego postępu. Obserwując więc nieustanny rozwój naszych niewolników, zaczniemy się obawiać, że pewnego dnia odkryją oni nasze istnienie i oderwą się od naszej "opieki". Będzie to katastrofą dla naszej cywilizacji, ponieważ w międzyczasie tak przyzwyczaimy się do nieustannego dopływu niewolników, że nie potrafili będziemy wyobrazić sobie dalszego istnienia bez nieprzerwanego dostępu do "biorobotów" i innych surowców biologicznych. Stąd, kiedy dzikusy osiągną stadium rozwoju, kiedy zaczną budować rakiety kosmiczne, wymyślimy ogromnie szatański sposób, aby utrzymać ich w zniewoleniu na zawsze. Zdecydujemy się mianowicie, aby zamienić ich w "cywilizację wyłącznie żeńską". Idea tego pomysłu będzie taka, że poprzez użycie naszych niewidzialnych metod, jakich dzikusy nie będą w stanie odróżnić od "naturalnych" przyczyn, stopniowo wyeliminujemy mężczyzn ze społeczeństwa niewolników. Jednocześnie zmuszali będziemy dzikusów, aby naciskali do przodu z intensywnymi badaniami genetyki, inżynierii genetycznej, klonowania, itp. Kiedy więc pomału pozbędziemy się wszystkich mężczyzn z planety niewolników, jego mieszkanki ciągle będą mogły kontynuować swoje rozmnażanie na zasadach klonowania (zamiast, jak poprzednio, na zasadach męsko-żeńskiego stosunku płciowego). Kiedy zaś w taki sposób stopniowo wyeliminujemy wszystkich mężczyzn z planety niewolników, wówczas kobiety pozostaną jedynymi jej mieszkankami. Owe kobiety ciągle dostarczały nam będą jajeczek dla hodowania naszych "biorobotów", ciągle też będą w stanie same się rozmnażać poprzez klonowanie. Jednak ponieważ kobiety nie posiadają określonych cech mężczyzn, którzy zagrażali naszej dominacji, taka "cywilizacja wyłącznie żeńska" nigdy nie będzie w stanie zainicjować jakichkolwiek prób wykrycia naszego istnienia, lub wyrwania się spod naszej "opieki". W ten sposób mogli będziemy eksploatować ową "cywilizację wyłącznie kobiecą" na zawsze. Po tym jak uknujemy ów szatański plan, natychmiast wprowadzimy go w życie. W tym celu stopniowo zmniejszali będziemy za pośrednictwem naszych nie odnotowalnych metod, liczebność spermoidów u męskich dzikusów. Powodowali będziemy też naszymi niewidzialnymi metodami opisywanymi w podrozdziale VB4, aby coraz większa proporcja dziewczynek rodziła się na planecie niewolników. Ponadto za pośrednictwem telepatycznych nakazów emitowanych przez nasze "satelity propagandowe" wzbudzali będziemy emocjonalną "wojnę płci" wśród ludności planety niewolników. W tym celu przykładowo bombardowali będziemy każdego mieszkańca owej planety telepatyczną informacją, że przeciwna płeć zupełnie nie nadaje się do współżycia, stąd każdy powinien albo żyć samotnie, albo też żyć w związkach homoseksualnych z tą samą płcią. Ponadto nakazywali będziemy im telepatycznie, aby przy każdej sposobności atakowali przeciwną płeć i jak tylko można tak się odgrywali na niej, bowiem dla każdego to właśnie owa przeciwna płeć jest źródłem wszelkich kłopotów osobistych.
Na przekór wszelkich tych naszych zabiegów, dzikusy z planety niewolników na jakimś etapie osiągną punkt, z którego my zaczynaliśmy, tj.: dokonają odkrycia praw moralnych, rozpracowania filozofii totalizmu oraz staną się zdolni do zbudowania magnokraftu. Zaczną też odnotowywać dowody naszego niewidzialnego działania, oraz rozpoczną formowanie struktur i środków, aby uwolnić się od naszej szatańskiej "protekcji". Cóż więc uczynimy w tak krytycznym momencie czasu aby utrzymać ich w poddaństwie? Na obecnym etapie naszej znajomości szatańskiego pasożytnictwa daje się już wydedukować, jaka będzie wówczas nasza reakcja. Jest ona szerzej opisana w podrozdziale V3 niniejszej monografii. Aby jednak ułatwić to wydedukowanie i być w stanie zaakceptować jego konkluzje, najpierw musimy poznać więcej szczegółów na temat wypaczeń moralnych "szatańskich pasożytów" oraz morderczych metod działania, jakie oni używają.
* * *
W tym miejscu na chwilę odwróćmy logicznie nasz punkt widzenia. Rozważmy teraz sytuację, że to my - ludzie z planety Ziemia, jesteśmy owymi dzikusami - niewolnikami utrzymywanymi w poddaństwie przez morderczych szatańskich pasożytów z UFO i bezdusznie przez nich eksploatowanymi. Rozważmy sytuację, że jacyś nasi krewniacy, mający dostęp do Ziemi w wehikułach UFO (czyli w odpowiednikach naszego magnokraftu), którzy są technicznie bardziej od nas zaawansowanymi o około 600 milionów lat, jednak jacy są całkowicie zdegenerowani moralnie i jacy uprawiają instytucjonalne "szatańskie pasożytnictwo", hodują nas dla niewolniczej siły roboczej i dla pozyskiwania surowców biologicznych. Rozważmy też, czy w opisanym powyżej scenariuszu, my sami (a także osoby jakich znamy) jesteśmy w stanie poznać sytuację, kiedy nasza cywilizacja jest pod okupacją takich szatańskich pasożytów z UFO. Co powinniśmy wówczas uczynić i jak powinniśmy uświadomić sobie nasze położenie? Także, kiedy już raz uświadomimy sobie "co jest grane", jak powinniśmy zacząć alarmować innych ludzi i ujawniać im gorzką rzeczywistość naszego położenia. Jak ujawnić bliźnim, że nasza planeta znajduje się pod niewidzialną okupacją morderczych UFOli, którzy popełniają na nas każdy rodzaj niecności jaki tylko ktoś jest w stanie sobie wyobrazić. Jak powinniśmy zabrać się za wyłamanie spod telepatycznej bariery za pomocą której UFOle ci nakazują naszym rodakom (innym ludziom) palenie na stosie każdego, kto odnotuje istnienie tych kosmicznych pasożytów. Wszakże nasz kosmiczny pasożyt nie pozwoli abyśmy działali w sposób wolny - już od dawna zaprogramował on umysły wielu ludzi aby nie wierzyli nawet w jedno słowo z tego co mamy im do przekazania. Poformował też na Ziemi wzajemnie szachujące się konfiguracje ludzkie, jakie uniemożliwiają wzrost świadomości ludzi (konfiguracje te opisane są w podrozdziale E2 monografii [8] "Totalizm").
Powyższe opisy ujawniają główne powody dla jakich niniejsza monografia została sformułowana w taki a nie inny sposób, oraz prezentuje sobą taki a nie inny zestaw informacji. Pierwszym z tych powodów jest naukowe zdemaskowanie i wykazanie na już dostępnym materiale dowodowym, że nasza rodzima planeta, matka Ziemia, faktycznie jest okupowana przez niewidzialnych dla oczu krewniaków ludzi, obecnie nazywanych UFOnautami, zaś w przeszłości nazywanych "diabłami", "czarownikami", "spukami", itp. Kolejnym powodem jest dostarczenie teorii naukowych, wyjanień, oraz obserwacji empirycznych, jakie teoretycznie podbudowywują owe wysiłki demaskowania naszych kosmicznych najeźdźców i gnębicieli z UFO. Ostatnim zaś powodem sformułowania tej monografii w jej obecną postać, jest położenie fundamentów naukowych, technicznych, oraz filozoficznych, jakie umożliwią nam podjęcie skutecznej obrony przez naszymi moralnie zdegenerowanymi krewniakami z kosmosu (UFOlami).
Z uwagi na powyższe powody takiego a nie innego sformułowania tej monografii, powinna ona być czytana bardzo uważnie. Wszakże poprzez poznanie tego co ma ona nam do powiedzenia, być może zdołamy uratować przyszłe pokolenia umęczonej ludzkości przed ponurym losem do jakiego my tak przywykliśmy, że cierpimy bez uświadomienia sobie, iż nasz los faktycznie mógł będzie być nieporównanie lepszy - gdyby dane nam było pozostawać wolnymi od moralnie zwyrodniałych najeźdźców przybywających na Ziemię w niewidzialnych dla oczu wehikułach UFO.
rozdzial A4
z powrotem
Ladować całą stronę

impressum